Droga do sukcesu

-No to od początku. Jak to wszystko się zaczęło?

A: Trenuję już od około ośmiu lat. Moim pierwszym klubem był LKS Jedność Jejkowice. Po prostu grałem dla fanu. W tym czasie jeździłem także na motocrossie. I to chyba bardziej mnie wtedy interesowało niż piłka.

Chodziłem na treningi piłkarskie, aby poprawić swoją kondycję oraz siłę, ale bardziej chciałem wtedy jeździć na crossie. Miałem nawet swój team.

– Dlaczego wybrałeś piłkę?

A: Kiedyś na zawodach crossowych widziałem na własne oczy wypadek mojego taty. Poważnie złamał nogę. Przejrzałem wtedy na oczy. Zrozumiałem, że motocross to bardzo niebezpieczny sport. Wybrałem piłkę i od tamtego czasu poświęciłem się temu na sto procent.

– Długo zostałeś w Jejkowicach?

A: Jakiś czas. Pamiętam, że zagrałem dobry mecz przeciwko Szczerbicom. Strzeliłem wtedy gola z rzutu karnego. Po sezonie skontaktował się z moimi rodzicami trener KS Szczerbice. No i przeszedłem.

– Nowa drużyna, nowy plan treningowy. Dało się to wszystko jakoś pogodzić ze szkołą?

Początki były bardzo dla mnie trudne. Było dwa razy więcej treningów i był dużo wyższy poziom gry. Wiele się wtedy nauczyłem. Zrozumiałem, że piłka nożna to nie jest tylko bezsensowne bieganie za piłką.

Zostałem kilka razy powołany do reprezentacji Śląska U 15. Grałem w Szczerbicach 1,5 roku. Potem był WSP Wodzisław. Poznałem wtedy bardzo dobrego trenera – Janusza Pontusa. Jego wychowankiem jest między innymi Kamil Glik.

W WSP graliśmy w większości z zagranicznymi drużynami, np. z Levante czy Karviną. Po WSP przeszedłem do Odry Wodzisław, gdzie pierwszy raz grałem i trenowałem z seniorami. Był to dla mnie skok milowy.

– No, a potem wszystko nabrało tempa…

A: Tak, z Hiszpanii przyjechał skaut, który miał wybrać dwóch najlepszych seniorów i dwóch najlepszych młodzieżowców. Załapałem się!

Polecieliśmy na testy do Levante. Zdobyłem wtedy cenne doświadczenie i stałem się przez ten wyjazd dużo odważniejszy.

– A o ze szkołą?

A: Byłem w tedy w ósmej klasie i czekały na mnie trudne wybory, które miały duży wpływ na moją przyszłość. Miałem wybór albo iść do typowej szkoły albo iść do szkoły sportowej. Oczywiście wybrałem tę drugą.

– Szkoła sportowa miała jakiś związek z klubem?

A: Tak, przeszedłem wtedy do Stadionu Śląskiego. Był to dla mnie bardzo trudny okres w życiu. Mieszkałem wtedy w internacie. W tym czasie bardzo dużo trenowałem, co przyniosło niezłe efekty.

– Piętnastolatek poza domem – dawałeś radę?

A: Tak naprawdę, gdyby nie moi rodzice i bliscy, rzuciłbym to. W Stadionie grałem w Centralnej lidze juniorów i w drugiej lidze. Po Stadionie przeniosłem się w większości przez pandemię do Rowu Rybnik, gdzie nie było za kolorowo.

……………………………………………………………………………………………………………….

Największym plusem było poznanie Marcela i Martina Vasila. Teraz to już ich nazywam braćmi. Spędzam z nimi każdą wolną chwilę. Wiele mnie nauczyli i dalej uczą…

ROW to był tylko kolejny etap…potem znowu zmieniłeś klub.

A: Po ROW-ie grałem w GKS-ie Tychy, gdzie grałem w Centralnej Lidze Juniorów. Nauczyłem się tam przede wszystkim pokory, dziś wiem, co to ambicja i dlaczego nie należy się poddawać.

Plany na przyszłość?

A: Aktualnie gram w LKS Jedność Jejkowice w klasie okręgowej na pozycji lewego obrońcy. Nie wiem, co będzie za rok czy dwa, ale cały czas będę dążył do swojego celu. Chcę zostać zawodowym piłkarzem.

 

MATERIAŁ Z ZAJĘĆ DZIENNIKARSKICH